• Papugi

    „ (…)Pióra papug o różnej barwie, są niby kwiaty, których ktoś narwie,” Jan Brzechwa

    Więcej

  • Nasze Ptaki

    Przedstawiamy gatunki, jakie posiadamy w hodowli

    Więcej

  • Ciekawostki

    Rozmiary obrączek, i inne ciekawe i przydatne rzeczy w hodowli

    Więcej

  • Budowa wolier

    Nasze realizacje

    Więcej

  • Ptaki Grzebiące

    Naszą egzotyczną hodowlę dopełniają także Olśniaki himalajskie oraz bażanty.

    Więcej

Krakowskie Zoo przywita każdego…

Krakowskie Zoo przywita każdego…

Krakowskie Zoo przywita każdego…

Nadeszło lato, jakże przyjemna dla nas, ludzi oraz zwierząt pora roku, której wyczekujemy od chwili, kiedy zaczęły się pierwsze mrozy oraz spadł pierwszy śnieg. Temperatura , delikatny wietrzyk oraz weekend. Czy to wszystko nie zachęca nas do tego, aby założyć wygodne buty i wyjść z domu, zaczerpnąć świeżego powietrza i poczuć się szczęśliwszym? Endorfiny w naszym organizmie, wywoływane przez promienie słoneczne oraz napływ witaminy D, po tak długim zimowym letargu, aż rwą się do życia. O to chodzi moi drodzy, pora zacząć aktywnie spędzać swój wolny czas. Wraz z Mateuszem postanowiliśmy rozpocząć sezon letni z „hukiem”, co odczuwamy po dziś dzień. Ale nie ma w tym nic złego, bo co cię nie zabije, to cię wzmocni!!

Tak też wybór padł na cudowne, choć skromne krakowskie Zoo. Przyznam szczerze, że nie zauroczyło mnie ono w takim stopniu jak Ogród Zoologiczny w Opolu, który jest najbliższy mojemu sercu, czy też Ogród zlokalizowany we Wrocławiu. Co nie oznacza, że krakowski zwierzyniec nie jest interesujący. Wręcz przeciwnie, według mojej skromnej opinii, Ogród Zoologiczny w Krakowie jest pięknym i uroczym obiektem. Spytacie, dlaczego? Już odpowiadam. A dlatego, że posiada on duszę i historię, a przecież jest to podstawa kształtująca prawdziwe piękno, nieprawdaż?

Można by rzec, że historia krakowskiego zoo sięga czasów Zygmunta III Wazy. Twierdzenie te zostało troszkę przeze mnie naciągnięte, ale po części dzięki działaniom tego właśnie władcy, na terenie Krakowa zlokalizowano i relokalizowano wiele różnorakich zwierzyńców, które niestety nie były w stanie przetrwać próby czasu. Dlatego też w 1929 roku, a konkretnie 6 lipca 1929 prezydent prof. Ignacy Mościcki zainaugurował otwarcie w Lasku Wolskim funkcjonującego po dziś dzień Krakowskiego Ogrodu Zoologicznego, który stał się schronieniem dla przeszło 1500 zwierząt. Można z niekrytą szczerością stwierdzić, że 250 gatunków zwierząt, zamieszkujących 17 ha naprawdę uroczego zwierzyńca, jest bardzo satysfakcjonującą i cieszącą oczy rzeczą.

A więc wróćmy do naszej wycieczki, bo jak to mam w zwyczaju, zaczęłam odbiegać od tematu. Wybraliśmy się kiepsko przygotowani, i to niestety dało nam w kość. Nienaładowane telefony, brak nawigacji, upał i niezbyt wygodne buty. Tak, to my, wybraliśmy się w podróż…

Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że zwierzyniec oddalony jest od centrum miasta, aż o 8km … Powiem szczerze, z jednej strony mnie to przeraziło, z drugiej zaś urzekło, ale po kolei. 8 km od centrum miasta? Dobrze, jestem w stanie to przeżyć, ale fakt, że przegapiliśmy parking przy samej bramie i zmuszeni byliśmy iść pod GÓRĘ przeszło 1,5km już nie. Na litość boską, już wtedy nie miałam siły. A teraz ta jaśniejsza i przyjemniejsza strona lokalizacji Zoo. Otóż bardzo mnie to urzekło, i mówię szczerze, że tamtejsze zwierzęta nie zostały narażone na hałasy, bezpośrednie sąsiedztwo spalin samochodowych oraz hal i fabryk. To naprawdę mądre posuniecie ze strony założycieli Ogrodu, a mówię tak, ponieważ dobrze pamiętam swoją wizytę w Diergaarde Blijdrop mieszczącego się w Rotterdamie. Tam zwierzyniec został umieszczony praktycznie rzecz ujmując w samym centrum miasta, a nad zwiedzającymi i zwierzętami przebiegała bardzo ruchliwa i uciążliwa droga. Czy to fajne? Nie bardzo, zwłaszcza, gdy ryk silnika wyrwie cie z zamyślenia, ale za to ta różnorodność gatunkowa, te wybiegi… Eh, ale mimo to, zwierzęta nie powinny być narażane na tyle czynników szkodliwych, a w tym na stres, od których tak naprawdę powinniśmy je chronić za wszelką cenę.

Po ominięciu kas biletowych, ku naszej radości, w pierwszych wolierach znajdowały się papugi i wszelkiego rodzaju ptactwo. I po raz pierwszy w karierze wędrowników nie mieliśmy problemów z ich odnalezieniem, co było naprawdę przyjemnym uczuciem. Muszę przyznać tylko, że zasmuciła mnie wszechoobecność siatek, które uniemożliwiały wykonanie fotografii naprawdę dobrej jakości. Wiem, że trzeba zabezpieczyć zwierzęta przed ludźmi i przed ucieczką, ale istnieją chyba również inne skuteczne sposoby, a nie jedynie ogromna siatka, przez którą nie jesteśmy w stanie uwiecznić zwierzęcia na zdjęciu? Sama nie wiem, co o tym myśleć, czuję się troszkę rozczarowana.

Bażant srebrzysty, hmm to naprawdę piękny ptak, tak naprawdę spotkałam niezbyt wieleIMG_0749 bażantów ozdobnych w swoim życiu, ale ten jak najbardziej mnie ujął. Piękny, długi biały ogon, czarny brzuch i pióropusz na głowie oraz biały, pasiasty tułów. To rzeczywiście bardzo majestatyczny ptak. Po drodze spotkaliśmy jeszcze Olśniaki himalajskie oraz Uszaki, te ostatnie bardzo mnie bawiły, głównie ze względu na te zabawne rogo-uszy. Kukabura oraz Koroniec plamoczuby okazały się bardzo rosłymi osobnikami, a na pewno były dużo większe od tych żyjących we wrocławskim zoo, i to też mnie zdziwiło. Nie sądziłam, że są to, aż tak duże ptaki!

IMG_0772Po małych małpkach Tamarynach, których niestety nie udało nam się sfotografować, przyszła pora na dostojne i cukierkowo różowe Flamingi, które nie stroniły od zdjęć oraz podziwu zwiedzających. Co najlepsze, nic sobie z nas nie robiły i nawet natrafiliśmy na mały spór między osobnikami, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Surykatki, bo do nich następnie się udaliśmy były przesłodkie, przeurocze i wszystko co prze-. Starałam się jednak nie zapominać, że bliski kontakt mojego palca z tym maluszkiem może się zakończyć dla mnie tragicznie i boleśnie. Ale to nieistotne, kiedy patrzymy na te słodkie stworzonka przez grubą szybę. W końcu oboje czujemy się bezpieczni.

Ary, Ary i inne duże papugi. W sumie to było to, na co Mateusz tak wyczekiwałIMG_0781. Przecież 2 godziny jazdy do czegoś zobowiązują. Nie udałoby się ich ominąć, nawet gdyby bardzo się tego chciało. Naprawdę, zarówno Ara żółtoskrzydła, jak i Ara zielona przekrzykiwały się wzajemnie, ściągając ku sobie rzesze zwiedzających. To było bardzo fascynujące, ponieważ kiedy tylko ludzie zbliżali się do wolier papugi wdzięczyły się i wyginały, będąc szczęśliwe, że znajdują się w centrum uwagi, jednakże, gdy tylko widownia się rozchodziła, zwierzaki robiły wiele hałasu, jakby chciały powiedzieć „Hey, patrzcie na mnie, nie widzisz jaka jestem piękna?!”. Tego piękna nie da się przegapić i to jest bardzo dobre uczucie, świadomość, że w tym szarym ponurym świecie, pełnym przemocy i niemoralności, istnieje coś tak barwnego, pięknego i inteligentnego, co mimowolnie wywołuje na naszych twarzach uśmiech. Jedynie Kakadu żółtoczuba oraz Ara ararauna wyglądały na znużone i chcące uciec od zgiełku, tak wiec zrobiliśmy im parę zdjęć i zostawiliśmy w spokoju, rozumiejąc, że cisza i spokój to najlepsze co możemy im zaoferować. Żako również się znalazło, ale w przeciwieństwie do Żakulców „Gadulców” z CE.pl nie były zbyt rozmowne i roztrzepane. Może to ze względu na upał? Kto wie…

Duży staw w Krakowskim Zoo również pięknie się prezentował, stosunkowo duży akwen wodny był IMG_0823zarówno schronieniem, wodopojem oraz miejscem rozrywki dla licznie żyjących tam Bocianów białych, których nie brakuje także na naszych stodołach i słupach wysokiego napięcia, Pelikanów różowych, Ibisów, czy też Żurawia koroniastego.
Cały ptasi świat zakończyła i istotnie podsumowała duża tablica zawierająca informacje na temat charakterystyki dziobów poszczególnych gatunków ptactwa. Ciekawie, edukacyjnie, a zarazem rozrywkowo. Jak widać wszystko jest możliwe, trzeba się tylko postarać.

Wiele zwierząt pozostawało w skrzętnym ukryciu, a mowa tu np. o Wydrze europejskiej, Żenecie północnej, Wilkach europejskich, Borsuku, Jeżozwierzu, czy też o Pandzie małej, które za nic w świecie nie chciały opuścić swoich kryjówek, dlatego też pomimo ogromnego smutku, który mnie wtedy dotknął prześlijmy dalej. Skupię się jednak w swoim artykule na odwiedzinach u zwierzaków, na które udało nam się napatrzeć i nacieszyć oczy…

…Przyznam szczerze, że kotowate, te duże oraz, te małe, również nie były nami zbytnio zainteresowane, ale nie mamy do nich o to pretensji, ja też wolałabym poleżeć w cieniu i odrobinę odpocząć przed kolejnym posiłkiem, w końcu leżakowanie po jedzeniu jest dobre na prawidłowe trawienie…. Dlatego też Karakale, czy Serwal nie przejmowały się zwiedzającymi i po prostu dalej spały. I tu kolejna moja dygresja. Wracając pamięcią do naszej wizyty we Wrocławiu, hmm tam zwierzęta było o wiele bardziej aktywne, o wiele bardziej ciekawskie. Ciężko mi zrozumieć, czym mogła być spowodowana taka ospałość wśród krakowskich podopiecznych… Ale stawiam tu przede wszystkim na morderczy upał, który wykańczał nawet zwiedzających. Może jedynie Ryś europejski odznaczał się znacznym pobudzeniem i w przeciągu 5 minut wielokrotnie okrążył swój wybieg, tą samą trasą nie zatrzymując się przy tym nawet na ułamek sekundy. Chcecie wiedzieć, co o tym myślę? Przeraża mnie to, ponieważ są to zwierzęta, które potrzebują naprawdę dużo przestrzeni i swobody, której my niestety nie jesteśmy w stanie zapewnić im w 100%. Zastanawia mnie czy takowe zachowanie Rysia wynikało z braku zajęcia, czy może braku możliwości normalnego funkcjonowania i swobody poruszania na znacznych odległościach? Przykro się na niego patrzyło, widać, że brakowało mu wolności…

Strusie, Żyrafy oraz Antylopy wdzięcznie hasały po swoich wybiegach i chyba, jako jedne z nielicznych zwierząt w Ogrodzie wyglądały na zadowolone z sytuacji, w jakiej się znalazły.IMG_0832 Dzięki takim obiektom mają schronienie i pożywienie, o które na wolności musiałyby walczyć, a tu? Tutaj czują się po prostu szczęśliwe.

Aż w końcu nadeszła pora na „mój” ukochany wodny świat. Egzotarium nie robiło jakiegoś dużego wrażenia, ale i tak z niekrytą przyjemnością poddałam się urokowi zwiedzania. Ryby są dla mnie czymś w znacznym stopniu podobnym do papug, są barwne, zarazem urocze jak i dzikie, ale mimo to człowiek nie jest w stanie oderwać od nich oczu. Jedyną rzeczą różniącą je od ptaków jest fakt, iż nie hałasują , po prostu pływają i pięknie wyglądają. Tak też podziwiałam, te małe, jak i duże okazy wodnego, dzikiego świata, poczynając od Żółwia błotnego, przez Kajmany karzełkowate i Legwana zielonego po Kameleony różnych gatunków. Węże, Agamy i Gekony lamparcie tak wielka różnorodność,IMG_0902 że sama nie  wiedziałam, na czym skupić swoją uwagę, więc postanowiliśmy iść dalej, ku rafie koralowej i jej mieszkańcom. Natrafiliśmy tam na stare, poczciwe Neonki, wszelkiego rodzaju Skalary, Brzanki, czy też Pielęgnice, które od lat goszczą w wielu domowych akwariach. Nie mogło również zabraknąć bardziej egzotycznych ryb, jak np. Błazenki, znane, jako Nemo, oraz Tangi niebieskie, których odzwierciedleniem jest Doris, z bajki „Gdzie jest Nemo?”. To było naprawdę przyjemne móc je wszystkie oglądać.

Na tym po części nasza wizyta w krakowskim zoo oraz w samym Krakowie dobiegła końca, oczywiście udaliśmy się do Starego Miasta, ale nie w tym rzecz. Czuję się szczęśliwa móc wybrać się w podróż do takich placówek jak Ogród Zoologiczny w Krakowie i pomimo tego, że nie zostało ono zmodernizowane jak inne zagraniczne Ogrody, uważam, że zalicza się ono do jednych z najbardziej urokliwych miejsc, do miejsc pełnych historii, niedomówień i tajemniczości, do miejsc, które ponad wszelkie przeciwności losu chronią tak piękne i nadzwyczajne zwierzęta. Ze względu na wciąż rozpowszechniające się globalne ocieplenie i jego skutki, zarówno dziko żyjąca fauna, jak i flora są w znacznym niebezpieczeństwie. Poprzez nierozsądne działania ludzi, dziś, tak pięknemu światu, jakim jest przyroda grozi zagłada, dlatego ważne jest, aby dbać o środowisko naturalne, wspierać placówki jak ta w Krakowie oraz chronić i podziwiać tak nadzwyczajne piękno, które nas otacza. Zachowajmy więc serce oraz szacunek, zarówno dla zwierząt dziko żyjących, hodowlanych, czy domowych i obdarzajmy je tak ogromną miłością oraz troską, którą one oferują nam.

Małgorzata Wojciechowska


Zostaw wiadomość.

*

Twój adres email nie będzie opublikowany. Pola z gwiazdką są wymagane. *

*